„Jestem rolnik… z wioski”…

…takie słowa słyszę po odebraniu słuchawki domofonu. Za chwilę starszy (z głosu) Pan mówi grzecznie:  „…mam jajka od kurek, ziemniaczki, miód pyszny”.  Już chciałem podziękować i odłożyć słuchawkę – zawsze przecież tak robię, bo  nie lubię krążących po domach sprzedawców – ale zatrzymałem się na chwilę. A miód po ile? – pytam. – Otworzy pan, pokażę towar, się dogadamy – mówi rolnik. – Ale niech pan tylko powie po ile miód? – 30 za kilogram – mówi – dobry, lipowy – dodaje zaraz.

Już prawie wyłożyłem kasę, ale przypomniałem sobie, że dzisiaj wieczorem przyjeżdżają teściowie i pewnie jak zwykle będzie jakaś wałówka; często mają też miód z Pomorza. Grzecznie podziękowałem rolnikowi. Po chwili złapałem się na tym, że ów człowiek jednak wzbudził moje zaufanie i to do tego stopnia, że przez myśl przeleciała mi chęć kupienia jego towaru. Nie był to sprzedawca wyedukowany i przebiegły, jak wielu dzisiaj. Nie zastosował żadnych wymyślnych sztuczek – o NLP pewnie nic nie słyszał; „3 x TAK” to może pamiętał z opowiadań swojego zawiedzionego ojca, który głosował w powojennej Polsce z nadzieją na istotne przemiany, a nie  jako zręczny trik na dzień dobry rozmowy marketingowej. A jednak był skuteczny! Dlaczego? Otóż…. był autentyczny!

O MARKETINGU SŁÓW KILKA

Jeżeli jesteś młodą osobą, która rozpoczyna przygodę z samodzielnym zarabianiem na siebie – podejmując stałą lub tymczasową pracę, albo dorabiając po godzinach – to pewnie już zauważyłeś, że najłatwiej i najszybciej możesz rozpocząć pracę w marketingu / sprzedaży. Przeglądając oferty w znanych Ci portalach, co chwilę znajdujesz zapewnienia i zachęty, że możesz stać się kimkolwiek zechcesz, ale… głównie dzięki temu, że zaczniesz sprzedawać usługi lub produkty. Zastanawiasz się, czy sobie poradzisz… ale zaraz, zaraz – piszą, że FIRMA ZAPEWNIA SZKOLENIE! No to luz! Jak mnie nauczą różnych trików, to zostanę asem sprzedaży! Być może tak się stanie. Pytanie tylko – czy na pewno wiesz na co się porywasz?

+

Praca w marketingu i sprzedaży niewątpliwie może być bardzo opłacalna. Najczęściej firmy nie stawiają górnej granicy zarobków. Płacą prowizję. A to oznacza, że zarobisz tyle i sam realnie wypracujesz. Im więcej włożysz wysiłku, tym więcej kasy wyciągniesz! I nie musisz mieć doświadczenia! Taka opcja bardzo kusi – przecież w wielu miejscach pracodawcy oczekują od pracowników młodego wieku, trzech języków obcych i wielu lat spędzonych na podobnym stanowisku… A tu nie! Czego chcieć więcej?! Wysyłamy CV!

Dla każdego, kto potrzebuje pieniędzy, może to być piękna wizja. Ale z jakiegoś powodu na tym rynku jest bardzo duża rotacja pracowników. Dzieje się tak dlatego, że większość się do tego nie nadaje. Wyobraź sobie pierwszy dzień pracy świeżo upieczonego telemarketera. To naturalne, że jesteś stremowany, a w głowie masz bałagan. Przeszedłeś szkolenie, nauczyli Cię rożnych trików, ale to wszystko jeszcze takie niepoukładane! A poza tym – trików uczyli, a i tak każą recytować jakiś skrypt rozmowy. Ze skryptem pod ręką pewnie pójdzie łatwiej… No to dzwonisz…. Dziesięć pierwszych nr telefonów nieodebranych – ludzie coraz częściej nie odbierają nieznanych, lub zastrzeżonych. Ale jedenasty jest trafiony! Lekko podekscytowany i z drżącym głosem zaczynasz rozmowę. I co? Dlaczego odłożył słuchawkę? Nawet nie podziękował? To nic- jedziesz dalej. W 12 ktoś Cię ochrzanił, w 14 wyzwał, w 16 próbował udowodnić wyższość swojego intelektu nad Twoim… Nadchodzi upragniona przerwa na kawę. Z każdym kolejnym telefonem stajesz się trochę bardziej opanowany i pewny siebie, ale skuteczność się nie zmienia. Dlaczego?  A dlaczego rolnik był skuteczny? Chodzi o autentyczność! TY JESTEŚ NIEAUTENTYCZNY.

Z CZEGO TO SIĘ BIERZE?

Twoja autentyczność ma związek ze spójnością. Dobry marketingowiec ma przekonanie do tego, co robi. Jedni ufają sprzedawanym produktom, inni  wierzą w markę swojej firmy. Są też tacy, którzy wyzbyli się wszelkich skrupułów i w pogoni za wielkim pieniądzem swobodnie manipulują ludźmi. I to im wychodzi. Są naturalni. Niczego nie recytują. A Ty?

Jeżeli nie masz w sobie przekonania do tego, co robisz i męczą Cię wyrzuty sumienia, bo czujesz, że naciągasz ludzi, a przy tym nie radzisz sobie z agresją klientów i przejmujesz się porażkami, nie widząc celu swojej pracy – odpuść sobie tę działkę!

Jest to zajęcie opłacalne ale i niewdzięczne.  Statystyki pokazują, że telemarketerzy pracują maksymalnie 2 lata na stanowisku. Ale nie dlatego, że szybko awansują, tylko dlatego, że są emocjonalnymi wrakami! Potrzeba wyjątkowo silnej osobowości, żeby w takiej pracy psychicznie się nie wypalić i nie stracić połowy zarobków na leki uspokajające.

To praca dla wąskiego grona ludzi  – głównie dla tych, którzy świadomie rozpoznają swoje predyspozycje (nawet już od wieku szkolnego) i wkładają dużo pracy w rozwój. Ich umiejętności są później szlifowane i wykorzystywane przez zleceniodawców. Ale jest też i druga grupa – urodzeni sprzedawcy z „żyłką handlowca”. Dla nich taka praca może stać się wręcz hobby, a ponoć ci, którzy pracują w tym co lubią, to wcale nie pracują!

Tak przy okazji – jeżeli szukasz dodatkowej pracy, to wejdź na http://ifucha.pl/ i dodaj ogłoszenie. To bardzo proste.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − 15 =