Jak nie szkodzić sobie wpisami w serwisach społecznościowych cz. II

socjal_edia

Wizerunek, który kreujemy poprzez Sieć, często stanowi skuteczną reklamę naszej skromnej osoby. Dobrze i ciekawie podane informacje mogą nam pomóc w znalezieniu pracy lub dodatkowych zleceń. Ale nie wszystko złoto, co się świeci – niektóre wpisy oraz zdjęcia potrafią zepsuć nam opinię i pogrążyć nas w oczach potencjalnych lub obecnych pracodawców.

Do takich „wtop” można zaliczyć:

  1. Obraźliwe komentarze i opinie. Każdy ma prawo do wyrażania opinii na rozmaite tematy, a przestrzeń Internetu jest wymarzonym do tego medium. Pewnie są rzeczy, osoby i zjawiska na które patrzysz z przychylnością , ale są i takie, które szarpią Ci nerwy. Jeśli nie chcesz zniszczyć sobie dobrej opinii, staraj się wyrażać poglądy w kulturalny, przemyślany i wyważony sposób. Fanatyzm, obraźliwe słowa, pogarda i niechęć do innych nie są najlepszymi nośnikami pozytywnego wizerunku.
  2. Wrzucanie zdjęć będąc na „chorobowym”. Masz prawo zachorować i poleżeć z gorącą herbatką w cieple domowych pieleszy. Ale już robienie numerów pod tytułem – umieram na grypę, ale w tym samym czasie pląsam sobie na parkiecie na weselu kuzyna i potem wrzucam fotkę na profil, żeby w komentarzach poczytać jakim to jestem mega hiper tancerzem – to chwyt poniżej pasa. Pracodawca za takie akcje nie daje podwyżki! A i ZUS nie przyznaje za to medali!
  3. Krytykowanie pracodawcy. Nie ma ludzi doskonałych, więc i Twój szef czasami da Ci powody do kręcenia nosem. Ale jeśli zależy Ci na pracy i szacunku ze strony przełożonych oraz dla samego siebie – to staraj się przymknąć oko na niewielkie uchybienia Twojego pracodawcy. Chyba, że jest tyranem i przykuwa Cię do biurka lub każe kopać rowy łyżką do butów – wtedy wiej jak najdalej. Ale nie obsmarowuj szefostwa ani kolegów z pracy na publicznym forum. Chyba, że chcesz problemów natury prawnej – pozwu o zniesławienie lub o ujawnienie tajemnicy biznesowej.

I to by było na tyle. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w Internecie i Twoje komentarze, zdjęcia, gry i grupy zainteresowań wiele o tobie mówią. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości czy coś pisać lub udostępniać – dwa razy się zastanów! O dobrą opinię wśród pracodawców i zleceniodawców trzeba się mocno starać. A jednym nieprzemyślanym wpisem można ją stracić!

 

„Jestem rolnik… z wioski”…

…takie słowa słyszę po odebraniu słuchawki domofonu. Za chwilę starszy (z głosu) Pan mówi grzecznie:  „…mam jajka od kurek, ziemniaczki, miód pyszny”.  Już chciałem podziękować i odłożyć słuchawkę – zawsze przecież tak robię, bo  nie lubię krążących po domach sprzedawców – ale zatrzymałem się na chwilę. A miód po ile? – pytam. – Otworzy pan, pokażę towar, się dogadamy – mówi rolnik. – Ale niech pan tylko powie po ile miód? – 30 za kilogram – mówi – dobry, lipowy – dodaje zaraz.

Już prawie wyłożyłem kasę, ale przypomniałem sobie, że dzisiaj wieczorem przyjeżdżają teściowie i pewnie jak zwykle będzie jakaś wałówka; często mają też miód z Pomorza. Grzecznie podziękowałem rolnikowi. Po chwili złapałem się na tym, że ów człowiek jednak wzbudził moje zaufanie i to do tego stopnia, że przez myśl przeleciała mi chęć kupienia jego towaru. Nie był to sprzedawca wyedukowany i przebiegły, jak wielu dzisiaj. Nie zastosował żadnych wymyślnych sztuczek – o NLP pewnie nic nie słyszał; „3 x TAK” to może pamiętał z opowiadań swojego zawiedzionego ojca, który głosował w powojennej Polsce z nadzieją na istotne przemiany, a nie  jako zręczny trik na dzień dobry rozmowy marketingowej. A jednak był skuteczny! Dlaczego? Otóż…. był autentyczny!

O MARKETINGU SŁÓW KILKA

Jeżeli jesteś młodą osobą, która rozpoczyna przygodę z samodzielnym zarabianiem na siebie – podejmując stałą lub tymczasową pracę, albo dorabiając po godzinach – to pewnie już zauważyłeś, że najłatwiej i najszybciej możesz rozpocząć pracę w marketingu / sprzedaży. Przeglądając oferty w znanych Ci portalach, co chwilę znajdujesz zapewnienia i zachęty, że możesz stać się kimkolwiek zechcesz, ale… głównie dzięki temu, że zaczniesz sprzedawać usługi lub produkty. Zastanawiasz się, czy sobie poradzisz… ale zaraz, zaraz – piszą, że FIRMA ZAPEWNIA SZKOLENIE! No to luz! Jak mnie nauczą różnych trików, to zostanę asem sprzedaży! Być może tak się stanie. Pytanie tylko – czy na pewno wiesz na co się porywasz?

+

Praca w marketingu i sprzedaży niewątpliwie może być bardzo opłacalna. Najczęściej firmy nie stawiają górnej granicy zarobków. Płacą prowizję. A to oznacza, że zarobisz tyle i sam realnie wypracujesz. Im więcej włożysz wysiłku, tym więcej kasy wyciągniesz! I nie musisz mieć doświadczenia! Taka opcja bardzo kusi – przecież w wielu miejscach pracodawcy oczekują od pracowników młodego wieku, trzech języków obcych i wielu lat spędzonych na podobnym stanowisku… A tu nie! Czego chcieć więcej?! Wysyłamy CV!

Dla każdego, kto potrzebuje pieniędzy, może to być piękna wizja. Ale z jakiegoś powodu na tym rynku jest bardzo duża rotacja pracowników. Dzieje się tak dlatego, że większość się do tego nie nadaje. Wyobraź sobie pierwszy dzień pracy świeżo upieczonego telemarketera. To naturalne, że jesteś stremowany, a w głowie masz bałagan. Przeszedłeś szkolenie, nauczyli Cię rożnych trików, ale to wszystko jeszcze takie niepoukładane! A poza tym – trików uczyli, a i tak każą recytować jakiś skrypt rozmowy. Ze skryptem pod ręką pewnie pójdzie łatwiej… No to dzwonisz…. Dziesięć pierwszych nr telefonów nieodebranych – ludzie coraz częściej nie odbierają nieznanych, lub zastrzeżonych. Ale jedenasty jest trafiony! Lekko podekscytowany i z drżącym głosem zaczynasz rozmowę. I co? Dlaczego odłożył słuchawkę? Nawet nie podziękował? To nic- jedziesz dalej. W 12 ktoś Cię ochrzanił, w 14 wyzwał, w 16 próbował udowodnić wyższość swojego intelektu nad Twoim… Nadchodzi upragniona przerwa na kawę. Z każdym kolejnym telefonem stajesz się trochę bardziej opanowany i pewny siebie, ale skuteczność się nie zmienia. Dlaczego?  A dlaczego rolnik był skuteczny? Chodzi o autentyczność! TY JESTEŚ NIEAUTENTYCZNY.

Z CZEGO TO SIĘ BIERZE?

Twoja autentyczność ma związek ze spójnością. Dobry marketingowiec ma przekonanie do tego, co robi. Jedni ufają sprzedawanym produktom, inni  wierzą w markę swojej firmy. Są też tacy, którzy wyzbyli się wszelkich skrupułów i w pogoni za wielkim pieniądzem swobodnie manipulują ludźmi. I to im wychodzi. Są naturalni. Niczego nie recytują. A Ty?

Jeżeli nie masz w sobie przekonania do tego, co robisz i męczą Cię wyrzuty sumienia, bo czujesz, że naciągasz ludzi, a przy tym nie radzisz sobie z agresją klientów i przejmujesz się porażkami, nie widząc celu swojej pracy – odpuść sobie tę działkę!

Jest to zajęcie opłacalne ale i niewdzięczne.  Statystyki pokazują, że telemarketerzy pracują maksymalnie 2 lata na stanowisku. Ale nie dlatego, że szybko awansują, tylko dlatego, że są emocjonalnymi wrakami! Potrzeba wyjątkowo silnej osobowości, żeby w takiej pracy psychicznie się nie wypalić i nie stracić połowy zarobków na leki uspokajające.

To praca dla wąskiego grona ludzi  – głównie dla tych, którzy świadomie rozpoznają swoje predyspozycje (nawet już od wieku szkolnego) i wkładają dużo pracy w rozwój. Ich umiejętności są później szlifowane i wykorzystywane przez zleceniodawców. Ale jest też i druga grupa – urodzeni sprzedawcy z „żyłką handlowca”. Dla nich taka praca może stać się wręcz hobby, a ponoć ci, którzy pracują w tym co lubią, to wcale nie pracują!

Tak przy okazji – jeżeli szukasz dodatkowej pracy, to wejdź na http://ifucha.pl/ i dodaj ogłoszenie. To bardzo proste.

 

Jedna pani drugiej pani…

hair

 

mówi: Fryzjer twój – do bani!

Ale ja znam salon taki,

Gdzie dziewczyny i chłopaki

Cudów z głową dokonują,

Przy czym wcale nie plotkują!

Kudły miałam niczym drewno!

Teraz wrócę tam – na pewno!

Tym karkołomnym popisem rymoklectwa chciałbym zilustrować pewną prostą prawdę – zadowolony klient poleci Cię chętnie innym. Jak możesz o to zadbać? Czego przy tym unikać? Oto kilka przydatnych rad:

Szanujmy się! Niezależnie od tego, czy masz do wykonania dłuższą i poważną pracę, czy też jednorazowe zlecenie na wymianę kranu – bądź na czas! Jeśli z jakiegoś powodu Twój przyjazd jest niemożliwy – powiadom zleceniodawcę z wyprzedzeniem. Będzie wtedy mniej rozczarowany, niż gdyby miał dowiedzieć się o Twojej nieobecności dopiero po zaistniałym fakcie. Wyjaśnij również, dlaczego tak się stało – klient też człowiek i pewne powody spokojnie zrozumie – np. korki lub wypadek na trasie. Tym sposobem udowodnisz, że poważnie traktujesz zleceniodawców i liczysz się z ich opinią.

Nie tylko punktualność świadczy o szacunku. Załóżmy, że pracujesz w branży remontowej – robota bywa ciężka i brudna. Możesz jednak zadbać o takie zaplanowanie prac i wykorzystać takie sposoby, żeby brudziło się mniej. Klienci to docenią – szczególnie tam, gdzie prace dotyczą jednego pomieszczenia, a pył i kurz „nosi się” wszędzie. Jeśli po sobie posprzątasz (np. umyjesz podłogę po którymś etapie prac), pokażesz klientom, że szanujesz ich mienie.

Pozytywnie zaskakuj! Z założenia zleceniodawcy chcą jak najkrótszego okresu realizacji usługi. Jeśli dysponujesz czasem – zadzwoń i spytaj, czy klientom będzie na rękę, jeśli zjawisz się godzinę/dzień/tydzień wcześniej. Gest to niewielki, a może bardzo dobrze wpłynąć na opinię o Tobie.

Pozostańmy jeszcze w branży budowlano-remontowej. Jeśli w domu klienta dostrzegłeś jakąś niewielką usterkę, którą możesz od ręki naprawić – zaproponuj, że to zrobisz – i to za darmo! Ludzie doceniają takie inicjatywy – ich rodzina i sąsiedzi pierwsi się pewnie o tym dowiedzą, a to korzyść dla Ciebie.

Podobnie wygląda sprawa w handlu – wręczając klientom niespodziewany bonus, miło ich zaskakujemy. Powinien być to prezent praktyczny i przygotowany pod kątem potrzeb osób odwiedzających Twój punkt handlowy, np. próbka kremu w sklepie kosmetycznym, kupon na zakup produktów w obniżonej cenie lub ozdobna ramka do zdjęcia przy kupnie aparatu fotograficznego. Jakakolwiek to branża – klient wyjdzie od Ciebie zadowolony i skory Cię polecić.

Doradzaj najlepsze rozwiązania. Czasami klienci mają wizje, których realizacja może okazać się ponad wydolność ich portfela. Pomóż im podjąć decyzję w oparciu o Twoją wiedzę i doświadczenie – wskaż tańsze rozwiązania techniczne lub zasugeruj zastosowanie innych materiałów. Jeśli obniżysz koszta, a jakość Twojej pracy i wykonanie nic na tym nie stracą – to rewelacja! Takich wykonawców każdy przyjmie z otwartymi ramionami.

Rzecz ostatnia – nie błagaj nachalnie ludzi o rekomendowanie Cię innym. Nie sprawiaj wrażenia, że desperacko poszukujesz kolejnych zleceń, bo tym samym większość osób do siebie zniechęcisz. Przecież dobrze wykonałeś pracę i zadbałeś o zadowolenie klienta – a to kluczowe czynniki wpływające na to, czy ktoś Cię poleci.

Pozwólcie, że życząc wszystkim jak największej sieci wiernych i uśmiechniętych klientów, zakończę kolejnym ( z nóg zwalającym) rymem:

Pani druga rzekła trzeciej,

Trzecia – czwartej… i w powiecie

Salon ów jest teraz znany,

A do tego – uwielbiany.  🙂